a może nie?
to był tylko taki sen
chciaÅ‚eÅ› mnie ukrzyżowaÄ? na pÅ‚ótnie
rozciÄ?gnÄ?Ä? przybiÄ? usta zatkaÄ? pocaÅ‚unkiem
kiedy powoli zasycham na powieki kładziesz werniks
sprawdzasz czy farba na udach nie bÄ?dzie siÄ? kruszyÄ?
gdy z ramion wyrosnÄ? mi skrzydÅ‚a
Autoportret
zasycham na pÅ‚ótnie zapachem twojego wzroku jeszcze raz namalowany portret zaczynaÅ‚ siÄ? od zegara wskazówki czyniÄ?c nieuniknione przesuwajÄ? dÅ‚oÅ„ dokÄ?d zmierza puszczajÄ? nogi w pogoÅ„ za wiatrem w kapeluszu gdy franciszka idzie na targ po dojrzaÅ‚e pomidory na lewym ramieniu krzyża anioÅ‚ paÅ„ski podwija skrzydÅ‚a czy wszystko co przewidziane wypadnie inaczej albo trochÄ? inaczej z rachunku jaki robiÄ? wychodzi że jestem szczÄ?Å›liwa teraz tylko Å›wiatÅ‚em i cieniem trzeba to pokazaÄ?
BliskoÅ›Ä?
ostrożnoÅ›Ä? kroków budzi podziw nie tylko piachu pod butami kiedy idziesz obok wzrok jak mgÅ‚a opada na moje wÅ‚osy powoli podnosi z ziemi cienie osiada na zmarszczkach wokóÅ‚ ust geometria bliskoÅ›ci mierzy proporcje oddalenia eksterytorialnÄ? chwilÄ? ciszy
CiekawoÅ›Ä?
nieÅ‚atwo chodziÄ? po chmurach omijaÄ? kaÅ‚uże bÅ‚Ä?kitu ale mówisz że Å‚atwo rzeźbiÄ? palcami ksztaÅ‚t Å›wiatÅ‚a nieÅ‚atwo dogadaÄ? siÄ? z samotnoÅ›ciÄ? deszczu gdy każda burza zbyt krótka ale mówisz że Å‚atwo jej krople dodaÄ? do akwareli nieÅ‚atwo zamieniaÄ? Twój wzrok na szybie na Å›cianie na schodach do ogrodu w spokojnÄ? taflÄ? kamienia a jednak Å‚atwo budziÄ? szept ciszy na ustach moja ciekawoÅ›Ä? nawet jÄ?zykiem dotyka takich chwil czasami wydajÄ? siÄ? byÄ? zbyt krótkie by nazwaÄ? je wiecznoÅ›ciÄ?
Elwirze
sÅ‚oneczniki jak cyrkle w szkole rysujÄ? żóÅ‚te koÅ‚a na niebie bawisz siÄ? nimi szczÄ?Å›liwa pewno znalazÅ‚aÅ› drogÄ? do ulicy chirico zamieniajÄ?c jej melancholiÄ? na wiecznoÅ›Ä? na dźwiÄ?k odbijanej piÅ‚ki odwracam gÅ‚owÄ? echo letniego dnia toczy siÄ? do mnie Twoim spojrzeniem
Niebyt
spada we mnie wirujÄ?ca przestrzeÅ„ wÄ?wóz motyli szeÅ›Ä? sÅ‚oÅ„c dawno zgasÅ‚ych Å›wiat tajemnic zbyt dÅ‚ugich podróży żywej duszy wokóÅ‚ ja też nie wiem gdzie odeszÅ‚am |
Dzieciństwo
ogieÅ„ bez powietrza nie istnieje dzieciÅ„stwo bez kaÅ‚uży od zieleni do żóÅ‚ci sÅ‚onecznika od żóÅ‚ci do czerwieni jarzÄ?biny od snu do jawy od marzeÅ„ do speÅ‚nienia byÅ‚ krok stawiany jak w taÅ„cu klejnoty z żywicy o smaku sÅ‚oÅ„ca upaÅ‚ wylegujÄ?cy siÄ? pod huÅ›tawkÄ? deszcz co pachniaÅ‚ najpiÄ?kniej po burzy a topole przy domu uskrzydlaÅ‚y przestrzeÅ„ proroctwa spisane na kolorowych liÅ›ciach spadaÅ‚y szeleÅ›ciÅ‚y zwyczajne cuda maÅ‚e byÅ‚o wielkim wielkie też Wielkim istniaÅ‚o też SÅ‚owo niezwykÅ‚e nieÅ›miertelne jak Czas
kiedy Byłaś mała
kiedy byÅ‚am maÅ‚a Å›nieg smakowaÅ‚ letnim deszczem kiedy rosÅ‚am konsekwentnie zamieniaÅ‚ siÄ? w lÄ?k dzisiaj kiedy siadam by o tym pisaÄ? Å›cieka na buty atramentem nie ma smaku
Wielki TydzieÅ„ maÅ‚ych sÅ‚ów
spowiadam siÄ? bogu i wam brzozy bielsze od innych z niehamowanej miÅ‚oÅ›ci do życia rozpaczy o Å›wicie nadziei o zmroku pomyÅ‚ek mÄ?droÅ›ci i mÄ?drej gÅ‚upoty spowiadam siÄ? tobie bliska i daleka z tÄ?sknoty kroków nad rzekÄ? do lasu spotkaÅ„ gdy ciÄ?gle uczysz wracaÄ? by za chwilÄ? znów odejÅ›Ä? spowiadam siÄ? sobie z pociÄ?tych dróg z bycia byle jakim i jedynym bytem którym jestem spowiadam siÄ? z wielkiej ciszy chaosu istnienia moich grzechów które nazywam szczÄ?Å›ciem
Urwisko
kiedy siÄ? budzÄ? chcÄ? siÄ? z tobÄ? kochaÄ? ale brzeg Å‚óżka to prawdziwe urwisko do kawy przez mostek chwiejny bo chwiejny ale jedyny – drugiego nie ma źle siÄ? wczoraj sprawowaÅ‚am w marzeniach chmury jak nigdy i deszcz wielkimi kroplami w wodzie odbite wyjÅ›cie z sytuacji kiedy go brak sÅ‚yszÄ? za sobÄ? sÅ‚owa że to nic innego jak ucieczka kiedy siÄ? budzÄ? chcÄ? siÄ? kochaÄ? z tobÄ? nawet w nierozlegÅ‚ym polu w oka mgnieniu skÅ‚onna jestem do ulegania emocjom by ciÄ? widzieÄ? w labiryncie moich snów tak zwyczajnie jak na dÅ‚oni
mogÄ? ciÄ? dotknÄ?Ä??
szukam ciÄ? kasztanowo na krawÄ?dzi cienia po drugiej stronie chÅ‚odu mogÄ? ciÄ? dotknÄ?Ä? smakujesz jarzÄ?binowo cierpko jak lekarstwo na wrzesieÅ„ porankiem mgÅ‚a opada powoli w sen bez pytania
List Małgorzaty K.
wÅ‚aÅ›ciwie taka chwila to już wiersz nie wiem tylko - atrament czarny czy niebieski frazy które piszesz teraźniejsze czy przeszÅ‚e co w nich szeleÅ›ci co pÅ‚ynie sÅ‚owami w niezmiennoÅ›Ä? o kim tam mowa - może o Ali co nie ma kota ale w zasiÄ?gu spojrzenia ma jezioro i niebo tylko pozornie bezchmurne na czole może pod twojÄ? rÄ?kÄ? zjawia siÄ? coÅ› ważnego gdy z bÅ‚ahego powodu naklejasz na kopertÄ? deszcz |